Wstęp do bycia EKO- budowanie świadomości

Magda Wołowiec, mgr kosmetologii

Według przewidywań ekspertów, jeśli będziemy powielać schematy swojego codziennego zachowania w takim wymiarze, jak dotychczas, do 2050 roku nasza planeta będzie miejscem niemożliwym do dalszego zamieszkania. To za 30 lat. To kwestia jednego pokolenia.

Dlaczego? Ponieważ klimat się zmienia, temperatura na ziemi rośnie, bioróżnorodność spada, a lodowce topnieją. Wszyscy już to słyszeliśmy, ale co tak naprawdę to oznacza?

Topnienie lodowców podnosi poziom wód, co może prowadzić do regularnych podtopień miast nisko położonych (Nowy York, Wenecja, Szczecin), coraz liczniejszych katastrof i zmian w ekosystemach roślin i zwierząt wodnych i lądowych.

Z fizyki wiemy, że ciemny kolor pochłania promieniowanie UV, jasny odbija. Zatem białe pokrywy lodowcowe odbijają światło słoneczne i w skali globalnej regulują temperaturę na Ziemi. Im mniejsza jest pokrywa lodowa, tym szybciej się rozpuszcza i tym bardziej podnosi się temperatura na całej planecie.

Lodowce pełnią stabilizującą rolę w gospodarce zasobami wody słodkiej. W porze deszczowej gromadzą wodę opadową i uwalniają ją równomiernie przez cały rok, tak, że ludność ma dostęp do słodkiej wody również w porze suchej.

Podobnie działa roślinność i lasy. W zabetonowanych miastach i terenach pozbawionych zieleni woda opadowa „ślizga się” po powierzchni i może prowadzić do podtopów i powodzi, nie wsiąka natomiast głęboko w glebę. Dlatego coraz częściej spotykają nas zarówno powodzie, jak i susze, co ma katastrofalne skutki szczególnie dla rolnictwa.

Przemysł rolniczy, aby zaspokoić ludzkie potrzeby, na określonym obszarze ziemi sadzi wybiórczo jeden gatunek roślin. Często w tym celu musi wykarczować lasy lub je wypalić. Ginie przez to wiele gatunków zwierząt, owadów i innych roślin, żyjących w mutualizmie. Gleba staje się wyjałowiona, stąd rodzi się potrzeba zewnętrznego wzbogacania jej nawozami. Rozwijają się również plagi szkodników i chorób roślin, które w niezróżnicowanym środowisku, pozbawionym naturalnych antagonistów, sieją spustoszenie i dewastują plony.

Z tego powodu (poza nielegalnym kłusownictwem i chęcią bogacenia się) wiele gatunków zwierząt jest zagrożonych lub ginie. Za to największą gatunkową liczebność zwierząt na świecie, stanowią kurczaki. Łatwo się domyślić z jakiego powodu.

W jedzeniu mięsa nie ma nic złego, ale jego konsumpcja na tak olbrzymią skalę jest nienaturalna. Po pierwsze ze względów zdrowotnych- człowiek nie potrzebuje mięsa każdego dnia, a tym bardziej dodawanych do niego ulepszaczy i antybiotyków. Po drugie ze względów etycznych- masowej hodowli i rzezi zwierząt. Po trzecie w końcu- środowiskowych. Żeby wykarmić tak olbrzymią ilość zwierząt, trzeba na określonym obszarze ziemi wyhodować wybiórczo jeden gatunek rośliny, stanowiący paszę. Zużywa się na to ogromne zasoby wody. Zwierzęta hodowlane są dodatkowo jednym z największych emitentów CO2.

Zaraz obok nieodnawialnych źródeł energii czyli węgla, ropy i gazu. Produkty spalania tych surowców poza zanieczyszczeniem powietrza i smogiem, który negatywnie wpływa na nasze zdrowie, odpowiadają też za efekt cieplarniany. Ten natomiast prowadzi do globalnego ocieplenia i znów wracamy do lodowców.

Jak łatwo zauważyć, w naturze wszystko zatacza koło.

 

Jeśli nie podoba Wam się to, co przeczytaliście, zapraszam do zapoznania się z kolejnymi artykułami. Zwrócę w nich uwagę na ważne kwestie środowiskowe i postaram się udzielić paru wskazówek co zmienić, aby być bardziej EKO.